sobota, 29 listopada 2014

Rozdział Pierwszy : Cztery tygodnie do Świąt Bożego Narodzenia

 Do Świąt Bożego Narodzenia zostały 4 tygodnie. Cztery tygodnie , które od zawsze wypełniał ten cudowny, magiczny nastrój przeplatany zapachem cynamonu i świeżo upieczonego piernika, szukania idealnych prezentów i siedzenia do późna z gorącym kakao w ulubionym kubku z obrazkiem renifera. W tym roku było jednak inaczej.

Adrianna siedziała przy oknie i wpatrywała się w płatki śniegu , które powoli spadały na ziemię znikając w zamarzniętych kałużach. Zastanawiała się jak możliwe jest to , że każdy płatek jest inny, wyjątkowy , a jednocześnie tak piękny i niewinny. Ada, bo tak nazywali ją rodzice, była zwykłą , niewyróżniającą się niczym szesnastolatką. Nie zawracała sobie głowy przyziemnymi sprawami, bardziej lubiła świat fantazji, książek, szczęśliwych zakończeń i niekończących się wyobrażeń co by było gdyby nie była taka zwyczajna .

Usłyszała głos dobiegający z kuchni. Jej mama jak zawsze rano w sobotę krzątała się parząc niezwykle aromatyczną kawę. Spojrzała jeszcze raz za okno marząc o białych świętach , niczym z powieści „W śnieżną noc” , którą przeczytała ostatniej nocy i podniosła się , aby załapać się na filiżankę latte.

- Cześć kochanie, długo dzisiaj spałaś – powiedziała mama Ady, spoglądając na nią podejrzliwie, bo zwykle pierwszą osobą na nogach była właśnie ona.

- Siedziałam wczoraj do późna. Wiesz , musiałam napisać referat o Werterze. Strasznie przygnębiająca historia. Czytałaś ? – wiedziała , że gdyby przyznała , że znowu siedziała do 4 rano z Harrym Potterem mama zaczęłaby prawić morały na temat ośmiu godzin snu.

Nikt nie widział, że Ada uwielbiała Harrego Pottera i przeczytała go już z milion razy.  Od jedenastego roku życia czekała na list z Hogwartu , który absolutnie zmieniłby jej życie sprawiając , że byłoby iście magiczne.

- Czytałam kochanie, czytałam. Chcesz kawy ?

- Poproszę. Mamy mleko czy znowu wyparowało ? – Ada uśmiechnęła się nieznacznie wiedząc , że w jej domu mleko jest najpotrzebniejszym produktem.

- Mamy skarbie. Jakie masz plany na dzisiaj ? Może wybierzemy się na targ obejrzeć choinki ? Kiedy byłaś małą dziewczynką uwielbiałaś tam ze mną jeździć. Zawsze wybierałaś największą , aby wszystkie prezenty, które przyniesie Mikołaj się pod nią zmieściły i pisałaś te słodkie listy, w których prosiłaś o wszystkie książki , których nie było w bibliotece.

- Mamo , proszę Cię. To było jakiś miliard lat temu, ale chętnie się z Tobą wybiorę. Tylko czy to nie za wcześnie na kupowanie choinki ?

- Przecież nie mówię, że już dzisiaj będziemy kupować – mama Adi uśmiechnęła się zawadiacko. – Chcę tylko spędzić z moją jedyną córką trochę czasu. Czasami mam wrażenie Ada , że ciągle tylko bujasz w obłokach. Trzeba zejść na ziemię i może spotkać się z kimś innym niż John Green ?

- Dobra, już nieważne. Będę gotowa za 20 minut.

Adrianna wyszła z kuchni i udała się do łazienki. Napuściła pełną wannę gorącej wody z dodatkiem olejku lawendy. Łazienka wypełniła się cudownym, relaksującym zapachem. Ada weszła do wanny i zanurzyła się cała.

Zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem.
- Wcale nie bujam w obłokach – powiedziała na głos wynurzając się z wanny.
Postanowiła , że kiedy tylko skończy z matką zakupy zadzwoni do swojego jedynego przyjaciela Natana. Znali się od dziecka i miała wrażenie, że tylko On zrozumie jej mętlik w głowie i pomoże jej go uporządkować.

Spojrzała na swoje odbicie w lustrze i uśmiechnęła się delikatnie.
Miała długie brązowo- złociste włosy, duże orzechowe oczy i pełne usta. Nie była szczupła, ale zgrabnie zbudowana. Nigdy nie zastanawiała się nad swoim wyglądem, jednak dzisiaj czuła się naprawdę ładna.
Nałożyła na twarz krem nawilżający i wytuszowała rzęsy. Przeciągnęła szczotką włosy i naciągnęła na siebie czarne jeansy i szarą bluzę.

- Jestem gotowa ! – krzyknęła – Możemy już jechać !
- Już, już. Dopiję tylko kawę – odpowiedziała jej mama spoglądając na nią znad gazety – Ada myślałam, że wyrzuciłaś tą bluzę. Nie uważasz , że jest już zniszczona ?
- Nie, nie uważam. To moja ulubiona bluza i mamo proszę Cię zajmij się czymś innym niż ocenianie mojego stylu.
- Nie zaszkodziłoby Ci gdybyś zwracała większą uwagę na swój wygląd. Może wtedy jakiś chłopkak..
- Mamo nie słucham Cię ! Nie słucham Cię ! – Ada odwróciła się na pięcie wkładając palec do ucha – Czekam na Ciebie na dole. Masz pięć minut ! – założyła karmelowe UGGsy i trzasnęła drzwiami.
Na zewnątrz było naprawdę zimno. Temperatura przez noc spadła poniżej zera stopni i Ada trzęsła się jak osika stojąc przy samochodzie.

Miała za złe mamie, że przy każdej możliwej okazji wypominała jej , że nie ma chłopaka tak jakby była zdesperowaną trzydziestką. Nie każdy przecież musi wyjść za mąż w wieku dwudziestu lat , urodzić dziecko i prowadzić ożywione życie towarzyskie.

Ada miała inny plan na przyszłość. Chciała zostać pisarką. Pisanie to była jedna z niewielu rzeczy , które naprawdę sprawiały jej przyjemność. Właściwie to jedną z dwóch rzeczy, bo pierwszą było czytanie. Jako jedna z nielicznych zbierała same piątki z języka polskiego , czytała wszystkie zadane lektury , a pisanie wypracowań było dla niej prawdziwą frajdą.

- Już jestem kochanie – mama ślizgała się po chodniku w dziesięciocentymetrowych obcasach. Zawsze ubierała się w ten sposób. Elegancko i wytwornie. – Ale zrobiło się zimno prawda? Może w tym roku spadnie twój wymarzony śnieg ? – uśmiechnęła się do Ady.
- Może – Ada spojrzała w niebo – Jedźmy już bo zamarzniemy tu na kość.

Wsiadły do srebrnej Grand Vitary , którą mama Ady wzięła w leasing w tym roku. Ada myślała , że to snobistyczne kupować samochód na który ich nie stać , ale jej mama właśnie taka była. Lubiła ładne i drogie rzeczy. Właściwie to nie potrafiła sobie ich odmówić.
Ruszyły drogą przez osiedle. Ada włączyła radio w których od kilku dni puszczano „ White Christmas” Binga Crosbiego. Spojrzała przez okno i pomyślała, że może te święta wcale nie będą takie złe.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz